Moja siostra ma synka, Tymona. Synek od początku okazał się dzieckiem niesamowicie zdolnym i rozwiniętym intelektualnie. Nie miał fazy niemowlęcej, urodził się i od razu zachowywał jak dziecko dwumiesięczne. Jak miał dwa miesiące zaczął się podciągać do pozycji siedzącej, w co nie wierzyły nawet lekarki, które widziały to na własne oczy. Zaczął chodzić jak miał dziewięć miesięcy. Nigdy nie używał wózka i od urodzenia nie chciał w ogóle nigdzie leżeć, a także spać.
Zdarzyło się kilka razy, że zostałam poproszona o poprowadzenie szkoleń, głównie na temat dekoracji i kolorystyki. Przebieg większości z nich był typowy, a większość osób szkolonych zachowywała się w sposób adekwatny dla każdego normalnego studenta – wysłuchała wykładu często zerkając na zegarek lub odbierając i wysyłając sms-y. Odbębnione, zaliczone i cześć. Jednak były również wśród tych szkoleń szkolenia zaskakujące. Dwa z nich dotyczyły pakowania prezentów, a jedno robienia laurek w przedszkolu.
Cześć. Jestem Kreska. Moje prawdziwe imię to Kristella. Piękne imię choć nieco kłopotliwe dla dziecka wyrastającego w PRL-u, cóż - moi rodzice zawsze obdarzeni byli fantazją i poczuciem humoru. Znajomi mówili na mnie różnie: Kryśka, Kris, Ela Kryska, ostatecznie utarła się ta Kreska i tak już zostało. Znajomi wiedzą o mnie różne rzeczy: że jestem postrzelona, zrównoważona, przebojowa i świetnie sobie ze wszystkim radzę, że jestem nieśmiała i niezorganizowana, że studiowałam ekonomię, że skończyłam prawo, że pracuję, że siedzę w domu i jeszcze całą masę innych rzeczy. Całkiem sporo wiedzą. Mało kto jednak wie, że w rzeczywistości jestem dekoratorem i kolorystką wnętrz.








