KATALOG FIRM

decoartel.pl Akademia wnętrz Budowa i remont Architektura Cyfrowy dom Ogród :: Wokół domu Forum :: Galeria użytkowników SKLEP decoartel.pl
Katalog firm usługowych, dystrybutorów i sklepów on-line


SmartSection is developed by The SmartFactory (http://www.smartfactory.ca), a division of INBOX Solutions (http://inboxinternational.com)
decopis > Kristella dekoruje pokój ukochanego siostrzeńca
Kristella dekoruje pokój ukochanego siostrzeńca
Moja siostra ma synka, Tymona. Synek od początku okazał się dzieckiem niesamowicie zdolnym i rozwiniętym intelektualnie. Nie miał fazy niemowlęcej, urodził się i od razu zachowywał jak dziecko dwumiesięczne. Jak miał dwa miesiące zaczął się podciągać do pozycji siedzącej, w co nie wierzyły nawet lekarki, które widziały to na własne oczy. Zaczął chodzić jak miał dziewięć miesięcy. Nigdy nie używał wózka i od urodzenia nie chciał w ogóle nigdzie leżeć, a także spać.

W wieku sześciu miesięcy odróżniał już wszystkie kolory, doskonale wszystko rozumiał i podjął pierwsze próby porozumiewania się z otoczeniem. Jak miał półtora roku mówił już wszystko pełnymi zdaniami, używając konstrukcji zdaniowych trudnych nawet dla niektórych dorosłych, recytował z pamięci długie wiersze, wcale nie dziecięce i układał własne piosenki.

Moja siostra i jej mąż na zmianę byli odbierani jako: szaleńcy i fantaści, lub, jeśli ktoś miał okazję poznać Tymka, jako rodzice geniusza i wówczas bywali obiektem zazdrości. Osobiście szczerze wątpię czy ktoś by zazdrościł gdyby wiedział ile wysiłków intelektualnych i aktywnie ruchowych kosztowało to moją siostrę.

Jak już wspomniałam Tymek bardzo szybko poznał wszystkie kolory i ich nazwy, i od początku zaczął się wykazywać własnym gustem, miał tez własne zdanie na każdy temat i potrafił to swoje zdanie przeforsować. Ulubiony kolor Tymka wykrystalizował się gdy mały miał rok, kolorem tym był pomarańczowy, co było faktem zadziwiającym, bo generalnie mózg ludzki zaczyna percepcyjnie odbierać kolor pomarańczowy dopiero około dziewiątego roku życia.
Jednak zanim to nastąpiło moja siostra będąc w siódmym miesiącu ciąży wyraziła prośbę:
- Krysiu, będziemy urządzać pokój dziecka, czy byłabyś tak dobra i nam pomogła?
Oczywiście chętnie się zgodziłam i właściwie aktywnie wzięłam sprawy w swoje ręce.
Pokój wyszedł naprawdę ładnie. Urządzony w dwóch pastelowych, dominujących kolorach: żółtym i błękitnym. Ściany pomalowane na niebiesko miały zrobione fale z gładzi gipsowej, symbolizujące fale na wodzie. Na żółtych ścianach zrobiony był, w niektórych miejscach piasek. Osobiście namalowałam również różne rośliny podwodne, barwne muszle i rybki. Firanki były idealnie dobrane do kolorów ścian, wykładzina niebieska, łóżeczko, dzięki zręczności mojego szwagra, przerobiliśmy tak, że wyglądało jak łódka…
Wszystko było idealnie dobrane dla malutkiego dziecka, nie trafiało jednak niestety w gust Tymona.
Kiedy skończył rok poinformował swoich rodziców, że nie podoba mu się jego pokój – przede wszystkim kolory są za blade, oraz, że on chce cały swój pokój przemalować na pomarańczowo, bo to jest najpiękniejszy kolor na świecie. Nie pozwalał ubierać się inaczej jak wyłącznie na pomarańczowo, ukochane zabawki to były te pomarańczowe, doszło do tego, że zaczął jeść i pić głównie to co było pomarańczowe, na przykład: pomarańczowe pomidory, paprykę, soki, pomarańcze, a nawet pomarańczowy ser żółty!
Można śmiało powiedzieć, iż opętała go istna pomarańczowa obsesja.
Moja siostra wraz z mężem starali się przeczekać ten trudny okres mając nadzieję, iż wkrótce sam minie.
Nie mijał jednak.
Jednakże długo walczyli.
Poddali się gdy Tymek miał dwa i pół roku, postanowili ulec synowi i przerobić cały pokój na pomarańczowo. Zadzwonili do mnie:
- Krystynko! Postanowiliśmy przerobić pokój Tymona. Pomożesz nam? O, Tymon właśnie postanowił z Tobą porozmawiać…
- Ciociu Kristelo! Ja teraz chcę mieć pomarańczowy pokój, wszystko pomarańczowe, nawet meble, właśnie chciałem to z tobą uzgodnić. Przyjedziesz do nas?

Przyjechałam do nich, uzgodniliśmy wszystko. Jakoś udało mi się przekonać Tymka, że ściany w jego pokoju nie powinny być intensywnie oranżowe. Problem powstał przy namalowanych poprzednio przeze mnie rybkach i muszelkach, bo Tymkowi bardzo ich było szkoda zamalowywać, zdecydował wreszcie, że zostaną.
Zrobiliśmy wszystko wraz z moja siostrą i szwagrem według ustaleń i pokój nabrał klimatu letniego, ciepłego, morelowego popołudnia. Oczywiście na wymianę poszły również firanki, wykładzina i łóżka. Wykładzinę Tymon wybrał osobiście – była to pożądana przez większość chłopców wykładzina z miasteczkiem i ulicami samochodowymi, naturalnie z wieloma pomarańczowymi elementami kolorystycznymi.
Za miesiąc zadzwonił do mnie Tymon z podziękowaniami i prośbą:

- Ciociu! Ładnie to wszystko wyszło, owszem podoba mi się, chciałem Cię tylko jeszcze prosić o smoki i dinozaury.
- O matko! Tymek, jakie znowu smoki i dinozaury?
Tu wtrąciła się moja siostra:
- Bo wiesz, mały ma ostatnio fazę na dinozaury i smoki. Wiesz ile już mamy książek na ten temat i figurek gumowych…
- Domyślam się…
-…a te figurki ciągle chodzą na spacery i prowadzą okropnie skomplikowane dialogi. I wyobraź sobie, że według Tymka wszystkie muszą mieć mężów i żony, i które się da dzieci. Tymek je dobrał parami i rodzinami, a wiesz jak dobrał?
- Nawet się nie domyślam.
- Kolorystycznie, rozumiesz…
- Acha….
-…I właśnie, Ciociu, Ja bym chciał je mieć na ścianach i meblach. Możesz mi je namalować?
Pomyślałam sobie – tak, pewnie, już się rwę do malowania smoków i dinozaurów. Znając mojego siostrzeńca wszystko musiałoby być super precyzyjne, z maksymalna dbałością o szczegóły i kolory, takie jak on chce, oczywiście. A jakby coś nie wyszło to zrobiłby raban, żeby zaczynać od nowa bo jemu się nie podoba…
Zrobiłam zatem najprostszą rzecz na świecie. Pokazałam mu w komputerze naklejki naścienne ze smokami i dinozaurami, i powiedziałam żeby sobie wybrał te, które mu się podobają. Wybrał, zamówiliśmy, dziesięć minut później zapytał mnie czemu musi tak długo na te naklejki czekać, no bo skoro już zamówił to przecież natychmiast ktoś powinien je przywieść.

Po tygodniu wreszcie przyszły. Nakleiliśmy wszystkie smoki i dinozaury, oraz drzewa, góry i rośliny, które także były na naklejkach. Efekt przerósł oczekiwania Tymka, jego radość nie miała wprost końca – miał u siebie w pokoju prawdziwą smoczo-dinozaurowa krainę!

Niestety radość ta nie trwała szczególnie długo. Po trzech miesiącach Tymon powiedział do swojej mamy:
- Mamo! Chcę, żeby mój pokój wyglądał tak jak na początku! Chcę tamte kolory! I starą wykładzinę, i stare firanki, chce wszystko stare!
- Ale synku dlaczego?
- Bo tak mi się mamusiu szkoda tego zrobiło i chyba nawet zaraz będę płakać. Zwróć mi mój stary pokój, proszę cię, mamo!
  View this article in PDF format Print article Send article

Kreska prowadzi szkolenia Next article






    Polecamy: decorate.pl :: hotplates.pl
    Copyright © 2005-2010 decoartel.pl :: Hajwos Media Design Group
O nas :: Reklama :: Oferta dla firm :: Kontakt  
TopOfBlogs